czwartek, 1 listopada 2012

Chleb nasz powszedni


A raczej ryż... Czyli trochę o jedzeniu!

Spotkaliście kiedyś w Polsce smutnego Araba? Ponurego Afrykańczyka? Śmieliście się z Włochów, co chodzą jeść do włoskich restauracji na obczyźnie? Bo ja niestety tak. Dziś się kajam. Gdyby była w Bangkoku choć jedna polska restauracja, choćby piekarnia z normalnym razowcem! Dwie tony ryżu za kilo sera korycińskiego!

No dobrze, dość już tych żalów. Tak tylko żartowałam. Jest bardzo smacznie. Babcia byłaby zachwycona, bo zgodnie ze starym podlaskim przysłowiem "Czem więcej zupow" (dla niewtajemniczonych przekład "Jak najwięcej zup!"). Zupę jem, babciu, codziennie.

No i ryż. Ile można jeść ryżu? Na szczęście, występuje w kilku postaciach. Nudle, sticky rice (http://www.youtube.com/watch?v=c8TVV7KIB3w), papier ryżowy, kleik z ryżu, glutki ryżowe zabarwione na zielono, ryż dmuchany, co tylko chcesz.

tutejsze pierogi z mięsem (normalnie w rosole, tu solo)

Niestety, tyle samo co ryżu jest w kuchni tajskiej mięsa i owoców morza. Do tego zestaw przypraw i ziół.
Czosnek, sos rybny i sojowy, czili, cukier, sok z limonki, kolendra, tajska bazylia, mięta, szalotki, mleko kokosowe, curry. Sporo tego. Niestety, ogólnie rzecz biorąc na tym repertuar się kończy.

Czegoś nam tu brakuje? Tak, warzyw! Z warzyw można dostać ogórka, cebulę i kiełki soi.

Najpierw fakty:

Jest tanio. Średnio posiłek kosztuje mnie ok. 40 bahtów, czyli mniej więcej 4 złote. Do tego wielki kubeł lodowatego napoju (kawa, herbata z żelkami) za 2-3 złote.

Pachnie intensywnie. Przede wszystkim smażeniną i grillem.

Wszyscy biorą na wynos. A ponieważ nie bardzo się troszczą o środowisko, wszędzie walają się jednorazowe opakowania. Na szczęście potrawy płynne (zupy, curry, sosy itd) sprzedaje się w plastikowych woreczkach przewiązanych recepturką. 


Teraz mity:

Nie jest wcale tak ostro, jak miało być. Owszem, podają czili do każdego dania, ale każdy dosypuje sobie tyle, ile mu potrzeba.


No i przykłady:

mięso, mięso, mięso. Jedzenie ze straganu to raj dla mięsożerców. Te podejrzane kiełbaski i szaszłyczki to najczęściej wieprzowina, rzadziej kurczak. Zwłaszcza tp pierwsze omijam szerokim łukiem.

A tu słodycze. Jeszcze nie próbowałam.

Na szczęście są też owoce. Pyszne ananasy, mango, papaja i kilka niezidentyfikowanych.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz